Spóźnione hepi berzdej?

   Witam wszystkich serdecznie! Być może trochę zaniedbałam bloga, przyznaję. U mnie sesja cały czas trwa, a ponieważ nie mam już siły i serca i jestem tylko małym, szarym człowieczkiem po środku tego wszystkiego, co wokół mnie się dzieje, postanowiłam na chwilę się oderwać. Pomimo tego, że doskonale wiem, jak bardzo nierozsądne jest pisanie na blogu dla przyjemności, kiedy czeka mnie jeszcze masa roboty, czytania bez zrozumienia i pląsów wśród gór notatek, muszę się ,,wypisać''. Już dawno nadszedł ten moment, kiedy powinnam była to zrobić, a jednak ciągle odwlekałam tę chwilę. Teraz już uznałam, że wystarczająco dużo czekania i przebierania się różnych miarek. Zapraszam. 

   ,,Ty i ja doskonale wiemy, jak to jest. 4 rano, bezsenna noc, w oczekiwaniu na wschód i na nowy dzień, który może przynieść ból albo szczęście. Noc nigdy nie była od spania, noc dla mnie zawsze znaczyła podróż w niepoznany, tajemniczy zakątek mojej duszy, taki zakątek, którego się bałam odwiedzać wtedy, gdy wszystko się układało. Ty i ja dobrze wiemy, że potrzebujemy o tych zakątkach pisać pisać. Pisać o tym, jakie jest niebo, gdy dochodzi trzecia, że ma kolor najintensywniejszej czerni, ale dookoła słychać już śpiew ptaków. Nigdy byś się nie spodziewał, że o 3 mogą śpiewać ptaki, prawda? Pisać o tym, jakie duże mogą robić się źrenice, gdy patrzysz i nie wiesz czy to już dzień czy jeszcze noc, ta ciemna i niepoznana kreatura, mgliście wilgotna, wkradająca się jakby do wnętrza. Nie jestem pewna, czy ktoś mógłby wpaść na taki pomysł, żeby nad ranem zachwycać się niebem i żeby jeszcze o tym pisać - nad ranem? Równie dobrze może to być kawałek tektury i ołówek techniczny, ale też notatnik, pamiętnik z którym nie możesz się rozstać. Papier przyjmie wszystko, a Ty pisząc zatracasz się w znakach, literach, możesz spokojnie schować siebie pomiędzy zdaniami albo wręcz odwrotnie, wylać wszystko tak dosłownie, że nikt nie uwierzy, że właśnie to powiedziałeś. Papier. Chociaż piszę częściej na komputerze, to cały czas mam swoje notatniki. Swoje daty sprzed lat, ukochane piosenki ,,na dziś'' , imiona i nazwiska nieobecnych i obecnych. Jednym ruchem przewracając kartki wracam jak w wehikule czasu do miejsc i wspomnień. Nie wiem, co wolisz - długopis czy pióro? Ja zawsze pisałam piórem. Mam wrażenie, że atrament przyjmuje więcej, może bardziej. Ma ogromną moc sprawczą. To dziwne, że tego nie wiem. Co lubisz, co wolisz i co sprawiłoby Ci radość. Chociaż nie, z tym ostatnim często trafiam w dziesiątkę. Nieskromnie przyznam, że zawsze wiem, nawet jeśli chodzi o ciszę w najciemniejszą godzinę nocy. W godzinę, gdy wszystko czeka na dzień - prócz nas, bo noc nigdy nie była od spania. Noc jest od pisania. 

jak zawsze muzyka, bez muzyki nie ma świata
Skrux - Escapade