Cześć, dzień dobry. Na zachętę dzisiaj fragment, który trochę plącze mi się po głowie i nie daje spokoju? Chociaż generalnie już powinien, skoro jestem taką niezależną od nikogo, odważną, silną i wytrwałą postacią. Skoro tak bardzo mogę być jaka jestem. A przynajmniej przed wszystkimi trwam w takiej postawie.
" Na tym polegał problem z przyzwyczajaniem się do ludzi - odchodzili i trzeba było za nimi tęsknić. " - A. Kyle
,, Zamyślony wyłączył kolejną zakładkę z wiadomościami. Miał dość wpatrywania się w ekran monitora tylko po to, by zabić czas. Stojąca obok komputera kawa już całkiem ostygła i na samą myśl o jej zimnie skrzywił się nieznacznie. Dochodziła północ, a na zewnątrz jak na złość, zamiast mrozu mokre od deszczu ulice. Gasnąca energia skierowała go na łóżko, zamknął z rezygnacją laptopa wiedząc, że dzisiaj i tak już nic nowego nie napisze. Kładąc głowę na poduszce, przypomniał sobie jeden wieczór. Nie mógł pamiętać wszystkich szczegółów, w końcu procenty i szum, śmiech, rozmowy zrobiły swoje. Jednak pamiętał siebie i pamiętał tamten wzrok, ukradkowo przyłapywany od czasu do czasu, spoczywający na jego ustach na zmianę z oczami. Tak generalnie, to przecież mnie to nie obchodzi - pomyślał. Jednak ten wzrok nie dawał mu spokoju. Wpatrywał się teraz w sufit, sięgając ręką zgasił lampę i teraz już tylko ciemność dookoła była przyczyną jego myśli. Odgarnął jej włosy z czoła. Przytrzymał rękę. Nawet objął. Puste nic. A może mieściły się w tym jakieś słowa? Niezliczone ilości słów, których nie dało się wypowiedzieć przez ściśnięte strachem gardło? Chyba nie był już chłopcem, a nie do końca stał się mężczyzną i to stanowiło jego największy strach. Pocierając usta dłonią, uzmysłowił sobie, jakim wzrokiem na niego patrzyła - pozbawionym pożądania ale nie ognia, przeszywającym, ale niejednoznacznym. Czy stanowiła dla niego tajemnicę? Tu musiał zadać sobie pytanie, czy cokolwiek dla niego stanowiła. Wściekły zacisnął szybko oczy, a na jego twarzy pojawił się grymas niezrozumienia dla samego siebie. Niewystarczająco dobra? Nieładna? Niemądra? Nic się nie zgadza. To on sam stanowił przeszkodę, mur nie do pokonania, który ona może zaczęła odrobinę burzyć,a z czym ciężko było mu się pogodzić. Bezpieczniej było pozostać w swoim przeświadczeniu, w swojej kryjówce. Zakrył twarz rękami. Tak, tak będzie bezpieczniej. Nieważne jak głębokie są jej oczy.''
A.Iwanek/constanthine