Dobry wieczór wszystkim, którzy czekali i tym, którzy są tu po raz pierwszy. 3 długie miesiące wyłączenia bloga z życia, z pamięci, ze wszystkiego. Prawie nie ma też przyczyny, która przygnała mnie z powrotem, lecz jak wiadomo, PRAWIE nie oznacza WCALE. Poniekąd coś się zadziało, a ja znów nie wiem co to i jak bardzo, ale ostatnio chodzi mi o to bardzo mocno.
Może krótki wiersz dla przypomnienia, że czasami je tu wstawiałam? Ostatnio nie pisuję już tak często jak kiedyś, jestem bardziej zabiegana, bardziej zajęta życiem tu i teraz niż gdzieś w obłokach i kilometrach marzeń, jak miałam w zwyczaju.
Zaczynasz bez końca,
nie kończysz bo chcesz,
by powstał.
Zagwostka?
Nie szukasz, lecz trochę
w szukanie już wsiąkasz,
a nie wiesz, że wiesz już
czego i po co
i kiedy, dlaczego,
Za wszystkie sznurki siebie pociągasz,
czy z dna wyciągasz desperackiej wizji
miesiąca.
Nie znajdując, znalezione leży przy Tobie
Fobie?
Nie, psychoza chodząca.
03.05.2015
Trudnym do odkrycia i poznania staje się ostatnio mój umysł. Nie wiem, co to powoduje, czy istnieje jakaś przyczyna. Ostatnio na tapecie przerobiłam rozżalenie i gorycz na temat swojego życia, lecz teraz wiem, że to nie ze mną samą jest problem, lecz z tymi, którzy albo się mnie obawiają albo chcą tylko zabawić się moim kosztem. A ja nie pozwolę na to. Mogę kochać sama siebie, jeśli nie umieją robić tego inni.
Ten dzisiejszy post jest przypomnieniem, że blog nadal działa! Ludzie, cieszmy się, nadchodzi maj, za tydzień juwenalia, za miesiąc koniec studiów, za dwa wakacje, na ścianie siedzi komar, w słuchawkach słyszę KWABS- Perfect ruin (odrobinę smutne, ale nie dobijające, a chyba najbardziej określające moje wszystko),
To co, to PSTRO (pssst, jeden : zero)