Hej,cześć. Witam wszystkich, pisuję z przerwami i ogólnie rzadziej mam wenę na cokolwiek ; Przepraszam, pochłania mnie praca, wakacje, myśli o wszystkim i o niczym, a one właśnie powodują, że niekoniecznie mi wchodzi do głowy jakaś inspirująca cząstka. Aktualnie siedzę znów przed komputerem, wróciłam z zakupów, słucham muzyki i tak ni z dupy, pojawia mi się nagle coś w głowie. To chyba Wam to przekażę, żeby nie było, że o Was zapomniałam. Zawsze o Was pamiętam. Już niedługo powrót (no, za miesiąc) do ratowniczych obowiązków, ale teraz jeszcze.. Jeszcze moje wewnętrzne dziecko, czasem niepozbierane, czasem bojące się świata, czasem zbyt szczęśliwe. Pozwolę mu dojść teraz do głosu.
,,Jesteśmy destrukcyjni, nie ulega wątpliwości. Włóczymy się do nocy, pijąc wódkę, paląc i śmiejąc się z byle czego, by powtórzyć to w każdy weekend, zupełnie bez celu. Siedząc w ciemnej, zadymionej łazience w jednym z klubów wylewamy swoje żale na zimne płytki, zimne jak oblicza ludzi, których nie chcemy słuchać i którzy nie mają zamiaru słuchać nas. Nie szukamy wyjścia, nie widzimy rozwiązań, brnąc w poniżające oskarżenia dla swojego ,,ja'' w chorej nadziei, że to, co myślimy zawiedzie nas do czegoś lepszego. Dlaczego chcesz czasem wyjść z domu i pójść przed siebie, nie myśląc dokąd zawiedzie Cię droga? Czemu wolisz siedzieć na jezdni i oglądać niebo do późnej nocy, zamiast znaleźć rozwiązania na swoje problemy? Bo to autodestrukcja, od której powoli uzależniasz swoje ciało, jak od narkotyku, który bierzesz na początku dla rozrywki, by lepiej poczuć emocje, a później już tylko po to, by w ogóle je mieć. Jesteśmy destrukcyjni i chcemy ciągle sobie uświadamiać, jak odległe są nasze cele.
Myślisz ,,Ona.. Ona mogłaby być moja. Ona mogłaby być tą, która stoi za mną zawsze i uczyniłaby mnie kimś, kim chciałem być. Gdybym przestać żyć, jak żyję.''
A Ty myślisz ,,Mogłabym być szczupła. Gdyby nie to, że wszyscy dookoła dogryzają mi ciągle z powodu tego, że jem,a jem ,bo to koi mój lęk. Bo boję się, że będę sama i nigdy nikt mnie nie pokocha. Mogłabym być szczupła gdyby nie ja..''.
Kolejny z Was ,,Przecież dałoby się coś zmienić. Mógłbym wrócić do szkoły, zdać maturę, zapomnieć o złej przeszłości i zacząć jeść. Mógłbym nauczyć się żyć ze swoimi myślami. Dlaczego nie mogę?''
I znowu ,,Dlaczego go kocham? Przecież zbyt wiele czasu minęło, by mogła powiedzieć, że nadal coś do niego czuję. Ale czuję też, że to nie koniec. Byłoby łatwiej, tylko gdybym mogła zapomnieć.''
I znowu ,, Zaniedbuję ich. Wydaje mi się, że zbyt rzadko piszę, zbyt rzadko ich odwiedzam. Gdybym tylko mogła to zmienić, gdybym umiała jakoś przeorganizować swój czas.''
I dalej ,,Chciałbym przestać. Gubię się czasem w tym, co robię. Chodzę na imprezy, poznaję dziewczyny, ląduję z nimi w łóżku, upijając się wcześniej prawie do nieprzytomności. Gdybym mógł znaleźć tą, która da mi ciepło, którego szukam. Gdybym umiał.''
Każdy z nas czegoś by pragnął. By jakoś zmienić siebie, by zmienić swoje życie. W tej brudnej i złudnej destrukcji zapominamy, jak wiele umiemy, jak wiele potrafimy zrobić bez niczyjej pomocy. Nie potrzebujemy słów otuchy ani pocieszenia. Nie musimy słuchać rad. Ta świadomość wsparcia oczywiście lepiej działa na naszą psychikę, ale nie jest nam niezbędna. Jesteśmy urodzeni by działać i zmieniać swoje nastawienie do życia. Tylko dlaczego nie podejmujemy wyzwań? Destrukcja jest prostsza. Nikt natomiast z nas nie wie, nie łapiąc się szansy, jaką traci satysfakcję z budowania siebie od nowa.''
Dzięki, jeśli dobrnąłeś/dobrnęłaś aż tu. Dla Ciebie na koniec piosenka. Dwie. Ewentualnie siedem.