Ojeeeej... Właściwie ciężko mi coś powiedzieć. Długo mnie tu nie było, prawda? Nie wiem, czy tęskniliście, prawdopodobnie nie tak bardzo jak ja za Wami. Siedzę tu w ciemnym pokoju, dookoła pootwierane okna, ponieważ na dworze jest jakieś 23 stopnie, a ja rozpaczliwie staram się ochłodzić. Cóż więcej.. Chyba nic takiego. Nie dzieje się. Może to i dobrze? Może to i lepiej. (:
Ostatnio po raz kolejny przeglądałam swoją radosną lub mniej twórczość, przez którą przewija się naprawdę wiele wątków, począwszy od miłości i na egzystencjalizmie skończywszy. Wbrew pozorom łatwiej ująć to drugie, chociaż u mnie często się to miesza, przeplata, sączy. Podsumowanie swojego życia robię zawsze 25 grudnia, a to chyba nieprędko, więc należałoby przeżyć jeszcze to pół roku z godnością i mnóstwem ciekawych chwil, by mieć co opisać, ale wiecie co? Właściwie czasem należy postawić się przed pytaniem, co dla nas miało jakikolwiek sens, a co przeszło bez większego echa i raczej dobrze, że tak się stało. Tyle razy postanawiałam przed samą sobą poprawę, prosiłam o pokutę i rozgrzeszenie, a tyle razy nie dotrzymałam sobie słowa, że czasami jest mi przykro nad tym, jak bardzo można być nie w porządku z samą sobą. I ciągle się oszukuję - że schudnę, że będę lepsza dla siebie, że nie będę myśleć o sobie źle przez pryzmat tysiąca kompleksów, że zapomnę o ludziach, którzy stanowili ważną część mojego życia i odeszli, że nie będę z sentymentem patrzeć w stronę nieokreślonej dali, a moje książki od medycznych czynności będą otwierane przynajmniej raz dziennie. To wszystko ma dla mnie ogromne znaczenie, a ciągle krzywdzę samą siebie, choć często nieświadomie i czasem wybierając, wybieram większe zło. Wydaje mi się, że każdy się z tym zmaga, ale nie każdy chce mówić, jak bardzo gdzieś w środku odbiera swoje ,,ja''. Nie lubię mówić o sobie, ale lubię pisać. Może to sposób, by zmierzyć się ze sobą samą lub coś sobie powiedzieć. Byłam kiedyś inna, może bardziej się sobie podobałam. Może mogłam taka zostać, ale zbyt wiele spraw wpłynęło na moją mnie sprzed lat.
Chciałam Wam dzisiaj przedstawić kawałek mojej rozprawy z samą sobą.. Być może ktoś odnajdzie w niej cząstkę siebie. Zawsze na to liczę.
Dzisiaj muzyka dla Was w formie jednej cudownej piosenki, która mnie uskrzydla od wczoraj Sia - Chandelier
,,Czy warto uwierzyć chociaż raz w niewiarygodne i pozwolić, bym myślała, że znajdą się odpowiedzi na tysiące pytań, które zdążyłam Ci zadać? Bo może tylko pewność siebie, której nie mam nawet grama pozwoliłaby mi odnieść zwycięstwo nad głuchą ciszą.''
constanthine/A.Iwanek