żabie pogotowie

   Witajcie moi kochani. Obiecałam Wam ostatnio, a właściwie komentującej mój post Uli, że napiszę coś więcej o ratownictwie medycznym. Chociaż mój wcześniejszy post powinien być o tym, musiałam się wtedy gdzieś wygadać. Tak już czasem mam, cały świat musi przeczytać moje myśli. Wtedy robi mi się dużo lepiej, lżej. 

   No, dość o mnie, zacznę zatem o ratownictwie. Bo czym ono jest dla Was? Zazwyczaj kojarzy się z sanitarką, która podjeżdża, pakuje na nosze i odjeżdża na sygnale. Tymczasem to jeden z zawodów zaufania publicznego, takich jak lekarz czy prawnik. Ludzie oddają swoje życie w nasze ręce w nadziei, że będziemy przygotowani i kompetentni, by móc to życie ocalić. Ratownik - z czym kojarzy Wam się to słowo? Mnie, zanim trafiłam na te studia, z przystojnym panem z karetki, który przyjedzie na wezwanie, zmierzy ciśnienie, z ludźmi, którzy pojawiali się przy wypadkach w telewizji. Nie myślałam nigdy poważnie o tym zawodzie. Całe moje życie marzyłam o tym, by zostać lekarzem, by móc nieść pomoc innym, otrzymywać z tego satysfakcję i spełniać się zawodowo. Niestety w pewnym okresie swojego życia poprzestawiałam swoje priorytety,a moje marzenia tylko i wyłącznie z mojej winy legły w gruzach. Została mi alternatywa, opcja, której nie rozważałam nawet przez chwilę nigdy wcześniej. Miałam być lekarzem, a tymczasem wylądowałam na zupełnie niechcianej uczelni na kierunku, o którym nie wiedziałam zbyt wiele. Ratownictwo. Nie brzmiało ani poważnie ani zjawiskowo, nie było sławy ani wszystkiego, czego spodziewałabym się dostać na medycynie. Ale wiecie co? To już drugi rok. A ja ciężko pracuję, bo, mogę powiedzieć to z pełnym przekonaniem, ratownictwo medyczne to FILOZOFIA ŻYCIA. To zawód, do którego trzeba mieć powołanie i chęci, wymagający dyscypliny, odwagi, siły ( i nie mówię jedynie o fizycznej), zaangażowania i wiary w to, że nie jesteśmy tylko ekipą transportową. Jesteśmy ludźmi, którzy widząc ludzkie dramaty, potrafimy stawić im czoła, musimy zadziałać na pełnej mobilizacji i w całkowitym skupieniu i mimo, że potem nie raz przeżyjemy tę historię ponownie, jak nikt potrafimy się śmiać z głupot, by chociaż na chwilę pamiętać, że jesteśmy też tylko ludźmi. Ratownictwo medyczne to zawód, który wymaga opanowania, ponieważ nie możesz się bać zakładać wenflonu (to wkłucie dożylne, zakładane gdy podajemy kroplówkę) , nie możesz się bać widoku krwi, a nawet odciętych kończyn czy widoku śmierci. Po prostu nie możesz. Pomimo tego, że jestem kobietą, wiem, że nie chodzi tu zawsze o siłę fizyczną, o to ile mogę podnieść, ale o to, ile mogę ZNIEŚĆ. Uwierzcie mi, że nie zawsze forma idzie w parze z przekazywaną treścią. Ratownictwo wymaga umiejętności pracy w grupie. Nikt nie może SIĘ RZĄDZIĆ, ale musi być ktoś kto odpowiednio ZARZĄDZA zespołem, integrując się również z działaniami grupy. Nigdy nie lubiłam gier ani prac zespołowych, ratownictwo mnie tego oduczyło. Teraz wszyscy jesteśmy za jednym, a ten jeden za wszystkimi. Bo dlaczego mielibyśmy nie być? 
Obecnie? To całe moje życie. Uczę się, powolutku rozkręcają się też działania praktyczne, jak ćwiczenia w szpitalu czy pokazy pierwszej pomocy dla ludzi. Jak widzicie, na tę dziedzinę medycyny składa się wiele czynników. Dobry ratownik to dobry psycholog, strateg i pedagog. I przede wszystkim dobry człowiek. 

Oj, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Wiecie? Mogłabym o tym pisać godzinami. Stwierdziłam jednak, że to jest stężenie optymalne wiadomości, które na pierwszy raz chcę Wam przekazać w tym temacie. Czytajcie. Może znajdą się tu maturzyści, którzy nie wiedzą, że ratownictwo to taki fantastyczny zawód? Macie czas na rekrutację. I na myślenie o swojej przyszłości. 
I dla Was muzyka, bo nigdy bez niej Was nie zostawiam James Morrison - In my dreams  John Smith - Great lakes