Witam Was serdecznie i ciepło, bo niestety jak na razie pogoda nas nie rozpieszcza ani temperaturą ani biometem. Krótki fragment dla Was dzisiaj. Myślę, że to ze względu na to, że byłam wczoraj na koncercie w wyjątkowym dla mnie miejscu. No nic, zapraszam.
,,Zbiegła schodami na sam dół amfiteatru. Dookoła było bardzo cicho, skały porastała jedynie pożółkła trawa,a niebo zachodziło stalowoszarymi chmurami. Zbierało się na śnieg, bo powietrze było dosyć chłodne, ale nie mroźne, mimo wszystko ona na głowie, jak zawsze, miała swoją ulubioną czerwoną czapkę. Jednak czuła, że zmarzły jej ręce i pospiesznie próbowała je rozgrzać. Usłyszała pstryknięcie aparatu za sobą i odwróciła się. Jeszcze dwa razy lampa mignęła na tle szarzejącego nieba, a potem zza aparatu pokazała się jego twarz. Uśmiechnął się do niej, tak jak rzadko to robił, a ona z oddali widziała jeden kącik ust uniesiony ku górze. Jego spokojne oczy okalały ją spojrzeniem, zawstydzona spłonęła rumieńcem, który zbyt często wypełzał na jej policzki i zawołała tylko krótkie ,,Chodź!''. Wbiegła na scenę i spojrzała w górę. Pięć tysięcy miejsc spoglądało w jej stronę. Przez chwilę wyobraziła sobie te pięć tysięcy par oczu wpatrzonych w nią na scenie. Co mogłaby im zaprezentować? Potrafiła jedynie pisać wiersze. Szukała w nich siebie poprzez tysiące słów przelanych atramentem na wszystkie kartki, jakie miała w zasięgu ręki. Teraz nawet trzymała w ręku swój ulubiony duży zeszyt z całą masą nieścisłości, miłości i mrzonek o innej sobie. Nie była pewna, czy wylanie swojego serca jak odstałej wody z flakonu na pięć tysięcy różnych umysłów mogłoby przynieść jakikolwiek pożytek. Usiadła po turecku na deskach sceny i patrzyła jak on idzie w jej stronę. Usiadł na przeciwko niej i wziął jej zmarznięte, małe dłonie w swoje. - O czym myślisz? - O tym, kto siedziałby teraz na widowni. Widzisz? Tam mógłby siedzieć taki człowiek, w kapeluszu, w okularach. Z wąsem. Myślisz? - Nie wiem, nie trzyma się to jakoś kupy, ale niech będzie. - W binoklach? - W binoklach. Zaśmiał się głośno i szybko pocałował ją w usta. Poczuła jego słodki zapach i znów spojrzała w stronę widowni. Przecież mogło nie być tam nawet pół osoby, pomyślała. Nic nie znaczyło tak wiele jak kącik jego ust uniesiony w przekornym uśmiechu, gdy patrzył jej prosto w oczy i szukał w nich samego siebie. Tylko ten jeden występ ich dwojga przynosił pożytek większy niż wszystko.''
constanthine/Aleksandra Iwanek
oj no.. Konsekwencja nie jest moją mocną stroną. I dla Was kawałek brzmiący jak moje 15 lat, chociaż przed tygodniem miał premierę. Ed Sheeran - All of the stars