Witajcie, moi mili czytelnicy. Dzisiaj nie do końca wiem, co chcę napisać. Nigdy jeszcze początek miesiąca, jakiegokolwiek z miesięcy nie był dla mnie tak przejmujący i refleksyjny jak ten dzisiejszy.
Nie siedźcie tu. Chodzi mi o szklane ekrany. Zamknijcie elektroniczne karty zapisane bzdurami, które później w każdej chwili możecie otworzyć i czytać od nowa. Litera po literze, zdanie po zdaniu i rozdział po rozdziale. Zostawcie na chwilę elektroniczne głosy i idźcie cieszyć się tym, czego nie da się przewinąć do początku. Życiem.
Wczorajszy dzień rozbił mnie do kości, pokazał mi jak szybko można kogoś zyskać i jak szybko można również stracić. Wczorajszy dzień był ostatnim takim na świecie. Jego główną zaletą jest to, że już więcej się nie powtórzy.
Jego szczęściem było życie.
Jego bólem była śmierć.
Nie chcę się dziś rozpisywać. Kochani, odejdźcie od monitorów, od szumu elektroniki i usiądźcie z tymi, których kochacie najbardziej. Może to czas, by miłość do innych mogła w was wybuchać, gdyż każdy dzień ma dokładnie tę samą właściwość - już nigdy się nie powtórzy. Wykorzystajcie dany Wam czas najpiękniej jak potraficie.
Dziś życzę Wam spokoju. Wyciszenia. Zrozumienia. Wspólnoty. Dziś życzę Wam miłości.
Nina Simone - Sinnerman