Hej, witam wszystkich. Dzisiaj tylko krótko, wiosennie i świątecznie. Jutro znów celebracja wielkiego obżarstwa i przemiłe chwile przy stole, a dziś, gdy jeszcze jest czas na refleksję i chwilę na czytanie, to czytajcie proszę ode mnie:
Te najlepsze i nie ,,nawzajemne'' życzenia, ponieważ jutro jest dniem, gdy wszyscy powinniśmy odzyskać ufność. Ponieważ zmartwychwstanie niesie w sobie nadzieję, obietnicę cudu. Zatem jeżeli jest odpowiedni dzień, by mieć nadzieję, to zmartwychwstanie właśnie ją przyniesie. Ponad wszelkimi religiami, zmartwychwstanie jest zawsze obietnicą lepszego jutra.
Życzę Wam, byście nabrali chęci do życia jego pełnią, wraz z nadchodzącą wiosną.
Życzę Wam rozwoju, miłości, zrozumienia. Byśmy lepiej się komunikowali.
Bardzo chodził mi dzisiaj po głowie pomysł na coś krótkiego, a że ja zazwyczaj na gorąco swoje pomysły spisuję, to przedstawiam go Wam. Nieświątecznie, bo dziś jeszcze czekamy. Czekamy na cud.
,, Narodziłeś się w mojej głowie zupełnie bez powodu. To niemożliwe, że pojawiłeś się wtedy, gdy miałam zupełnie inny plan na życie, szczęście i siebie. I wtedy spowodowałeś w moim umyśle trzęsienie ziemi połączone z huraganem. Nigdy nie myślałam, że możesz coś dla mnie znaczyć, bo ta znajomość nie mogła po prostu się udać. Doskonałe określenie dla ludzi znających się z widzenia. A jednak Ty zawładnąłeś moją duszą w niewypowiedziany sposób tak szybko, że nim zdążyłam się obronić, siedziałam już w Tobie po uszy. Nie lubię niczego żałować. Jednak żałuję tej chwili, w której uznałeś, że dostatecznie zmąciłeś spokój mojej duszy, z całą magią i kunsztem, po czym brutalnie i gwałtownie odciąłeś mnie od choćby najmniejszej dawki Ciebie. Niedobrze. Narodziłeś się i chcesz we mnie żyć wiecznie, a ja chyba nie jestem w stanie znieść tego, że myśli o Tobie nie mogą stać się materialne.''
Dla Justyny bo korozja. constanthine/Aleksandra Iwanek