znalezione w głowie

Naszło mnie. Czytać, pisać. Czy coś.

,, Dochodziła godzina druga. Pełnia zalewała swoim blaskiem całe podwórko i nieco mrocznie rzucała poświatę na pobliski las. Zapatrzona w czyste, ciemne niebo dostrzegła jedną, najjaśniejszą gwiazdę. Może tylko zdawała się jej być tą najjaśniejszą, która natychmiast przywiodła odległe, jak ona sama, myśli. Przed jej oczami jak szalone zaczęły przebiegać tysiące obrazów z przeszłości, z czasu, kiedy chociaż raz udało jej się być w pełni szczęśliwą i nic nie potrafiło tego szczęścia zmącić. Nie potrafiła przypomnieć sobie wielu szczegółów, ale tych kilka pamiętała doskonale. Jasne rzęsy, prószący śnieg, wieczór i mróz. Pamiętała, jak tafla wody odbijała dwie postacie, stojące blisko siebie, bliżej, niż kiedykolwiek powinny się znaleźć. Pamiętała zimne dłonie, blade zimne dłonie na barierce i pamiętała, że gdzieś po drugiej stronie kaczki i łabędzie szykowały się niespiesznie do snu tuż przy zmarzniętym brzegu tafli wody. Wtedy było jeszcze jasno i pamięta te słodko uśmiechnięte usta, które obserwowała, zatapiając się w ich kształcie, po cichu, tak by nie zapadała niezręczna drętwota gdzieś pomiędzy słowami w ich wesołej rozmowie. On mówił, a tembr jego głosu rozlewał się dookoła chwili,w której obydwoje zaśmiewali się z niedorzecznych opowieści i w której istnieli jakby jedynie dla siebie. Jasne rzęsy, szepnęła, gdy migocząca gwiazda znów przywiodła wspomnienie tamtej chwili. Przesunęła wskazującym palcem pod okiem, zabierając przy tym niechcianą, zbłąkaną łzę. Nie wiedziała, czy zza tamtych, jasnych rzęs kiedykolwiek wypadła chociaż jedna łza za chwilą, której retrospekcję miała teraz przed oczami. Nie miała żadnej pewności, że zasłona tych rzęs chciałaby wypuścić tę jedną pełną żalu, słoną tęsknotę, której ona teraz nie umiała już pohamować. Cieszyła się, że księżyc nie zdążył oświetlić jej oczu, wilgotnych od niespodziewanych wspomnień.'' 

constanthine/Aleksandra Iwanek

na dobranoc Rihanna - What now   of Monster and Men - Love love love