Dzisiaj znów coś z głowy. Wymyśliłam stojąc z twarzą w strumieniu wody. Gorącej. Jak diabli.
Może dlatego będzie takie..dziwne?
,, Jasna cholera, uspokój się, pomyślał, skrzywiając po raz kolejny twarz w grymasie poirytowania. Przetarł oczy i zerknął na zegarek. Dochodziła pierwsza trzydzieści. Granatowo-czarne, pochmurne niebo za oknem nie było zapowiedzią dobrego dnia i chociaż wiedział, że do rana wszystko może się zmienić, nie mógł tak optymistycznie spojrzeć na to, co w tej chwili robił. Tkwiąc bezmyślnie przed ekranem laptopa z kubkiem zimnej herbaty próbował sobie wmówić, że to bez sensu, próbować. Znał adres mailowy, widział nawet zieloną kropkę przy jej nazwisku, ale nie mógł się przemóc. Plątając się w swoich myślach uznał, że już raz powiedział zbyt wiele, a później nie wiedział, jak ma się z tego wycofać. Nie chciał się wycofywać. Zamknął na chwilę zmęczone powieki i jego zmysły uderzył znajomy smak jej ust. Poczuł zapach jej cytrusowych perfum i nagle jakby przebiegło mu przed oczyma wspomnienie chwili, gdy kiedyś, przy jednej z nielicznych okazji widział ją z daleka, uśmiechniętą i promienną a potem ich spojrzenia się skrzyżowały i jedynie siła jego mięśni utrzymała go na miejscu, w którym wtedy siedział. Jego myśli i jego pragnienia biegły w jej kierunku, obejmowały ją i zasypywały pocałunkami jej szyję, twarz, dłonie. Wtedy, gdy z daleka na niego spojrzała, dreszcz przeszywający jego ciało wyzwolił falę emocji, których nie spodziewałby się doznać. Nie wstał. Nawet jej nie zawołał. Odeszła, a on pozwolił jej odejść, nigdy nie walcząc, dlatego teraz pociągając łyk gorzkiej herbaty wiedział, że nie ma już nadziei na zmiany. Znów spojrzał przez okno, gdzie w świetle latarni było widać już pierwsze spadające krople. Niech to szlag, zaklął pod nosem i szybkim ruchem ścisnął kąciki oczu. Te chmury nie zapowiadały pięknego dnia. Zapomniał jednak, że do rana wszystko może się zmienić. ''
constanthine/Aleksandra Iwanek
na słodycz Joshua James - Annabelle