wiara nie pierwsza lepsza

  Witam serdecznie i ciepło Was wszystkich, bo chyba ostatnio pokazała się zima (taka pod zdechłym azorkiem, ale zawsze jakaś). Co dobrego słychać, co niedobrego, o czym powiedzieliście sobie lub innym? Mam nadzieję, że listy do siebie napisane i schowane. 

Za rok wyjąć, przeczytać, pomyśleć co się zmieniło i z czym zawalczyliście. Dacie radę. 

  Chciałabym napisać o czymś konkretnym, o tym,że np. dzisiaj podczas zajęć z medycyny oddziałów zachowawczych rozmawialiśmy o różnych religiach i o ich wpływie na postępowanie z pacjentem, że nad niczym nie wybuchła taka dyskusja jak nad ,,narodową religią'' czyli katolicyzmem, pełnym ciemnych zasad i sprzeczności, niespójnym i wypaczonym przez ludzi. Nakazami ludzi, a nie wiarą samą w sobie, nie postępowaniem według zasad nadanych przez tradycję, ale przez ludzi żądnych władzy i pieniędzy. Chciałabym o tym napisać, ale wydaje mi się, że po pierwsze moje możliwości redagowania niestety odbiegają od tekstów wielu moich kolegów na blogach, którzy niezaprzeczalnie znają się na pisaniu wspaniale brzmiących całości, po drugie jak ostatni tchórz, obawiam się linczu, ponieważ żyjemy w państwie, w którym 99 procent społeczeństwa przynależy do wspólnoty katolickiej jaką jest Kościół. Do wspólnoty, która dla mnie jest inkwizycją naszych czasów, nastawioną na niszczenie wszystkiego co nowe, niewygodne i zagrażające jej finansom, wspólnoty, która tkwi w średniowieczu i która uparcie odgania od siebie wszelką wizję rozwoju, a nie chodzi tu nigdy o człowieka, a o zysk i ,,czarną mafię'' w koloratkach. Wspólnoty, która pomimo wielu wspaniałych jej organizacji i jednostek pragnących widzieć potrzeby człowieka a nie dary dla niej, nadal neguje postawy takich ludzi jak Jurek Owsiak, sugerując jego nieszczere intencje w akcjach WOŚP organizowanych dla dzieci i starszych. Obawiam się, ale nie mogą powstrzymać się przed stwierdzeniem, że podobnych tym teorii spiskowych doszukiwano się w średniowieczu. W ciemnogrodzie, moi mili, w ciemnogrodzie. 

  Absolutnie nie chciałabym zapomnieć o wielu wspaniałych ludziach Kościoła, którzy wiele robią, robili i robić i będą, ponieważ istnieje jeszcze ( ,,ludzi dobrej woli jest więcej i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim'' cytując fenomenalnego mistrza Czesława Niemena) coś takiego jak POWOŁANIE do niektórych misji, do posługi ludziom, a nie ukrywanie się za postacią Boga. Istnieje odwaga, niepohamowana chęć pomocy i niesienia nadziei, nadziei która niejednokrotnie jest ogromnym źródłem, z którego można czerpać życie. Było tyle nazwisk, które można by wymienić i nigdy nie stracę w to wiary, że wiele ich będzie. 

  Wiara katolicka sama w sobie nie jest zła i nigdy nie była, sama absolutnie nie popieram stanowiska kogoś, kto twierdzi, że drzewo tej wiary od korzeni jest uschnięte. To ludzie, tylko i wyłącznie, ze względu na swoje przyzwyczajenia, charakter i wygodę dostosowują ją w odpowiedni dla siebie sposób, a przecież łatwiej jest trafiać do mas, skrywając nieciekawe intencje pod piękną przykrywką wiary. 

  A jednak się rozpisałam, chociaż to nawet nie jeden procent tego, co mam do powiedzenia na ten temat. Czuję, że nie pozostaniecie mi dłużnymi, nie mylę się? Jeśli chodzi o mnie, to srogo potrzebuję przytulenia i posiedzenia w ciszy. Nie ma nawet jak gapić się w niebo, bo wychodzę z domu za ciemności i wracam po ciemku. Poproszę o niebko! 
Mam dla Was Renata Przemyk - Zona  i  REPUBLIKA - Tu jestem w niebie

P.S. zmieniłam czcionkę!