dance me to the end of love

  Witam Was moi mili. Wiem, że trochę opuściłam w komunikowaniu światu o tym i owym, ale szczerze powiedziawszy ostatnio brakuje mi weny, by znaleźć odpowiedni i niezbyt nużący temat. Nie znajduję chyba tych wszystkich słów w swojej głowie, które mogłyby ułożyć się w subtelne całości, słodkie abstrakcje, realizmy, porównania, tysiące pstrokatych epitetów. Nie znajduję. 
  Chcę Wam powiedzieć, że ostatnio zrobiło się naprawdę ponuro, a ja zastanawiam się co zrobić z tym fantem, jak się pocieszyć? Na pewno nie zamierzam dopuścić swojego zmaltretowanego umysłu do stanu natłoku myśli, mam wrażenie, że absolutnie bym sobie tym nie pomogła. Ćwiczenia? Są codziennie. To dopiero jest rozpromieniające,wierzcie mi lub nie, ale nie trzeba spędzić godzin na siłowni, by codziennie ocierając pot z czoła, uśmiechnąć się z zadowoleniem. Po dwóch miesiącach mogę stwierdzić, że odrobinkę polubiłam siebie. A jak jest z tym u Was? Lubicie siebie, swoje ciało, twarz, nastroje, zachowania, przyzwyczajenia? Ja siebie czasami wkurzam i to srogo, bo jestem zbyt sentymentalna, zbyt wrażliwa i za bardzo biorę wszystko do siebie. I wiecie co? Jestem naiwna. Naprawdę jestem naiwna i wierzę w absurdalne sytuacje, co często odbija się na moim zdrowiu. Psychicznym. Ha, tego to ja już chyba naprawdę nie posiadam. :) Staram się nie rozpadać na żadne kawałki ani nie myśleć, że jestem tylko strukturą mięśniowo-kostną z tłoczącą pompą zamiast serca. No, może jak przyjdzie koniec listopada, odżyje ten słodki, melancholijny nastrój. Póki co, celem musi być polubienie siebie. Dla Was również!

Wiecie co? Miłe i przyjemne wokalistki polskie, dla Was, specjalnie. Przypomniałam sobie, że w listopadzie się tańczy, gdy nadejdą Andrzejki.  Monika Brodka - Granda     Ania Dąbrowska - Nigdy więcej nie tańcz ze mną