Rozmowy nocą...

   Witam znów u siebie, ponieważ zaczął się rok akademicki, rzadziej tu bywam (chociaż i tak wiem, że PEWNE (<3) osoby powiedzą, że to przez simsy - tak bardzo jestem przewidywalna!) Dzisiaj mam dla Was trochę muzyki i pewien tekst, który ma wprowadzić Was w świat przemyśleń. W świat marzeń? Chciałabym. Wstałam dziś i wiedziałam, że w mojej głowie narodził się kolejny pomysł, fragment jakiegoś tekstu, krótkiego opowiadania z wymyślonych światów mojej wyobraźni. Jeśli Was to zainteresuje, będę niezmiernie szczęśliwa. Przecież robię to dla Was! 
   Aaaa i jeszcze meldunek treningowy - już miesiąc i 5 dni, kiedy ćwiczę. Jest siła, jest moc, a co najważniejsze, widzę już efekt. Spróbujcie, a przekonacie się jak bardzo można poczuć się dumnym z siebie. Zaświadczam Wam, że to jest lekarstwo na wszystkie kompleksy i ograniczenia. 

,,Cisza. Otwieram oczy, przecieram jedną ręką twarz,drugą podpieram się i wstaję z ziemi. Wszędzie gruz, błoto. Co właściwie tu zaszło? Spoglądam przed siebie i czuję się jak w jednej z kolejnych misji gry RPG. Wiem, że muszę Cię odnaleźć, ale nie wiem gdzie jesteś i nie wiem, gdzie mam zacząć. Głowa pęka mi od napierającego bólu, który zdaje się promieniować na całe moje ciało, ale chcę, muszę go zagłuszyć. Przede mną leżą wielkie, masywne belki ze stropu, elementy marmurowego ołtarza. Tak, jestem w ogromnej katedrze, tej którą dobrze znam, lecz teraz widząc ją w tym katastrofalnym obliczu, nie jestem w stanie określić położenia drzwi. Odwracam się, dookoła pył i gruz, próbuję się przedostać do miejsca, gdzie dostrzegłam przebijający się promień słońca. Są! Z trudem docieram do zasypanych drzwi i przez przerwę między połamanymi deskami udaje mi się przecisnąć na zewnątrz. Nie myślę o tym, jak bardzo ucierpiało moje ciało, jedyne co huczy mi w głowie to to, by Cię odnaleźć. Nie wiem gdzie iść. Rozglądam się dookoła, a ludzie mijają mnie tak, jakby nic się nie stało. W rzeczy samej, rynek jest nienaruszony! Dezorientacja, strach, poplątanie zmysłów - oto co czuję. Zaczynam biec i coraz bardziej zastanawiam się, kto mną steruje - szkoda, że nad moją głową nie widniejsze pasek HP i EXP. Powiedzmy, że to Ty jesteś moją misją. Skupiona na swym celu w mgnieniu oka docieram do szpitala. Już go gdzieś widziałam, wiem o tym. Może coś znajdę? Adrenalina wręcz parzy moje żyły, czuję pieczenie w przełyku, gdy wbiegam do środka i znów widzę nieład, powalone ściany i gruz. Co się dzieje? Widzę drzwi, zielone, otwieram je i wbiegam wprost w tłum ludzi. Wszystkich znam! Co tu robicie, o co chodzi - nikt nic nie tłumaczy, wszyscy zachowują się normalnie, tak, jakby nie widzieli zniszczeń i nieładu. Zaczynam czuć się jak wariatka wśród grupy moich spokojnych przyjaciół. I nagle zapach uderza do moich nozdrzy - ten zapach, który zapamiętałam doskonale -odwracam się i widzę Cię na końcu pokoju. Ten słodki zapach jest nierzeczywisty - on istnieje tylko w moim mózgu, wspomnieniach, wyobraźni. Jesteś! Podbiegam, patrzę Ci w oczy, a Ty tylko spokojnie się uśmiechasz. Pytam, czy chcesz iść ze mną, odpowiadasz twierdząco. Mijamy tłum, idziemy przed siebie, wychodzimy ze szpitala, w którym tylko Ty i ja zdajemy się zauważać zdewastowane wnętrze. Zaczynam się zastanawiać, czy to nie sen, że idziesz obok mnie, ramię w ramię, a Twoje ciepło wręcz promieniuje i czuję je na skórze. Schodzimy łagodnym zboczem, chodnikiem prowadzącym w dół do torów. Aleja oświetlona słońcem, ciepły zapach jesieni i Ciebie, bo tak pięknie pachniesz. Pytam Cię, czemu dopiero teraz patrzysz mi w oczy, a każde słowo tak ciężko przechodzi mi przez usta. Wolałabym raczej usiąść i patrzeć na Twoją twarz, ale wiem, że muszę dociągnąć tę rozmowę do końca, muszę i chcę. Siadamy na murku przy torach, opuszczona stacja kolejowa świeci pustkami, a my siedzimy na przeciwko siebie tak, jak chyba nie siedzieliśmy od stu lat. Dookoła błoto i piach, drzewa, ciepło. Chcę Cię pogłaskać po twarzy, ale nie mogę. Mówisz nagle, że mnie kochasz i nigdy nie przestałeś. Nie zechcesz przestać. Obejmujesz mnie, czuję na policzku Twój zarost i czuję przy sobie Twoje ciepłe ciało, gładzisz mnie po policzku tak delikatnie, wzdłuż mojego kręgosłupa biegną dreszcze równe mocą piorunów i tak właśnie stoję, jak porażona. Nie rozumiem,dlaczego to miasto zaczęło się walić, ale jeżeli jest na to jakieś sensowne wytłumaczenie, to tak naprawdę nie ma Nas tutaj, a miasto jest tylko w mojej głowie. Czy jeżeli znów tu przyjdę, to będziesz stał w tym samym miejscu? Myślę przez chwilę i wiem, że zawsze tu będziesz. I zawsze będę tam wracać. Ponieważ bardzo Cię chcę. '' 

autorka: A.Iwanek

Każdy znajdzie w tym co zechce, delikatnie psychodeliczny opis, który powstał dzisiaj w mojej głowie, kompletnie nierealny, ale idealny by zacząć wyobrażać sobie naprawdę wiele. Miłych rozmyślań! 

Na koniec dla Was dwa cudne utwory: The Swell Season - Drown out   James Arthur - Wrecking ball (M. Cyrus cover)