Witajcie, moi mili. Muszę się wszystkim przede wszystkim pochwalić, że od 4 dni walczę ze swoimi ograniczeniami i słabą wolą, po to, by udowodnić sobie, że mogę wyglądać tak, jak zawsze o tym marzyłam. Oczywiście pomijając moje wygórowane oczekiwania, bo dla mnie nigdy do końca nie będzie tak wspaniale, że idealnie, to wiecie co? Podoba mi się ta walka i pomimo, że bardzo boli, że po pół godziny ćwiczeń padam jakbym przebiegła maraton, to za chwilę śmieję się w głos sama do siebie, że dałam radę, że się przemogłam i pobiłam swoją słabość! Polecam to uczucie, doskonałe na chandry, tęsknoty, smuteczki i takie inne jesienne rzeczółki. Chociaż właściwie nie powinnam mieć jesiennej depresji, za oknem cudo, wrzesień mnie nie obowiązuje, wczoraj byłam na wspaniałej imprezie, zatem ogólnie rzecz ujmując wrócił mi raczej dobry humor. Poza tym na pewno znajdzie się tu też niejeden amator obserwacji astronomicznych, który podobnie jak ja mógłby wpatrywać się w tę iskrzącą się czerń bez końca. O czym wtedy myślicie? Ja o spadających gwiazdach, które na złość mnie, nigdy wtedy nie spadają. Cóż, na spełniające się z niczego życzenia trzeba sobie zapracować.
Właściwie nie chcę, byście myśleli, że piszę, bo lubię przechwalać się na różne tematy. Nie mam w zwyczaju wypowiadania się tam, gdzie zupełnie nie czuję się mocna w słowie. Po ilości odwiedzających widzę jednak, że wchodzicie, czytacie a nawet czasem (lecz bardzo rzadko, co mnie smuci) komentujecie. Przyjemnie jest widzieć, że czytacie i że gdzieś tam jesteście, dziękuję Wam. To co tu zawieram, wiele dla mnie znaczy, często kieruję w moich słowach różne przekazy, gdy ciężko powiedzieć wprost. To dla mnie ważne, że chcecie mnie tu odwiedzić i przeczytać, a potem pomyśleć, że może faktycznie jest w tych słowach trochę racji, bo choć poruszam prawdy dość oczywiste i jasne dla danego tematu, to każdy z Was (Nas) może mieć swój pogląd. To jest piękne, nie?
Na zakończenie dzisiejszego optymistycznego posta daję Wam Mumfordów, bo są absolutnie urzekający, a ta piosenka chwyta mnie za serce do łez, autentycznych. Są dwa takie momenty, dwa. Posłuchajcie i dobrych snów. Mumford&Sons - After the storm