Zaczynam od cytatu i witam Was znów ponownie u siebie. Ponieważ wieczorami wpadam w ferwor walki ze słabością swojego ciała, to niespecjalnie mam czas pisać codziennie, ale przecież już Wam wspominałam,że codzienne notki nie mają sensu, bo nudzą i Was i mnie. W każdym razie wracając do cytatu, to nawiązuje on do mojej dzisiejszej rozmowy z moim serdecznym przyjacielem, który w zasadzie ,,dzięki temu'' że jest mężczyzną, doskonale potrafi mi przedstawić męski, rzeczowy punkt widzenia na każdą sprawę. Właściwie rozmowa zeszła na pogawędki, po których doszliśmy do dość oczywistych wniosków: czasami należy uświadomić sobie, że choć przysłowiowo wszystko może się zdarzyć, to tak naprawdę nie wszystko w życiu może dojść do skutku. Niezbyt udanym przykładem była osoba ważąca 120 kilo marząca o karierze baletnicy. Zbyt emocjonalne podejście do pewnych spraw może doprowadzić do wiary w ,,w ten jeden cud''. A cuda... Hm, kwestia sporna.
Parzy mnie wzrok Twój
na skórze pergaminowej,
cienkiej jak nuty pół lub przestrzeń
między powieką i okiem
i wzrokiem twym
nieznośnym.
Dusza zwęglona i usta wyschnięte
chcę Ci wyszeptać zza warg bariery
byś wzrok ten spuścił, palący jak kielich
z kroplą cykuty,
goryczą słodzony, zatruty
i ostry
Bo już nie zniosę tej chwili zepsutej
ucieczką łzy zza rzęs,pełnej słabości.
A.Iwanek