Hej, wydaje mi się, że ostatnio coś tu cicho na blogu. Jestem tak bardzo niecierpliwa, że zmartwiła mnie nawet mała liczba wyświetleń ostatniego opowiadana, dlatego chyba trochę jeszcze nad nim popracuję, a potem dostaniecie kolejny fragment. A może mało odbiorców jest fanami fantasy? Moja niecierpliwość zaprowadzi mnie do piekła! W każdym razie na razie cisza w mojej głowie, nie jestem w stanie wymyślić, co dalej będzie z Anastei.
Żałuję, że ostatnio wieczorami trochę się chmurzy. Lubię przesiadywać na schodkach na ganku przed domem i wpatrywać się w ugwieżdżone niebo. Co ciekawe, nad moim domem często widać Wielki Wóz. Gdziekolwiek bym nie była, patrząc na niego, wiem, że gdzieś tam jest mój dom. Mam też jedną ulubioną gwiazdę i zawsze mam nadzieję, że gdy na nią patrzę, coś się spełni. Macie takie naiwne marzenia? Właściwie zastanawiam się, czy inni są tak sentymentalni jak ja i wspominają dobre chwile, patrząc na jakieś przedmioty, czytając pamiętniki lub bywając w konkretnych miejscach. I o czym wtedy myślicie? O kim?
Muzyka dla Was na dziś, choć znane i oklepane, piękne. I wbrew słowom, pozytywnie mi z tą melodią. Impossible