Dzisiaj mam dla Was początek czegoś, co może będzie miało koniec. Początek? Może to dopiero środek opowiadania. Enjoy.
Muzyka? Nawet dwie,trzy. water and a flame lakehouse Jolene (D.Parton cover) sleepsong
***
Nagle odwróciła się w stronę ławek. Poczuła, że przeszywa ją
spojrzenie. Lodowaty dreszcz przebiegł przez jej ciało, a krew uderzyła do
głowy. Szybko opuściła wzrok mając nadzieję, że kolejny z wielu razy jej rozum
sprawił, że widziała tę twarz wśród tłumu, gdy jej tam nie było. Przyspieszony
oddech zaczął dawać się jej we znaki, żyły zaczęły piec, a serce waląc jak
oszalałe, zmuszało ją do przytrzymania się czegokolwiek. Walcząc ze sobą
zerknęła jeszcze raz. Nie pomyliła się. Siedział na jednej z ławek i uważnie
się jej przyglądał. Na jego twarzy zauważyła cień półuśmiechu, tego, który
wywracał jej żołądek na drugą stronę i który w żadnym szczególe nie uległ
zmianie. Widziała to stąd, że patrzy i że jego twarz nosi ten półuśmiech,
słodko niecierpliwy, intrygujący. Wszystkie jej zmysły nagle podążyły za jego
spojrzeniem, a ona utonęła. Czuła, że jego widok po tak długim czasie to jak
zderzenie z górą lodową, jak bycie zmiażdżonym pod ciężarem tych wszystkich
uczuć, jakie ciągle do niego żywiła i które od tylu lat nie zechciały się
zmienić. Nie miała na to wpływu, zwłaszcza teraz gdy jego błękitne oczy
świdrowały ją na wylot. Zaschło jej w ustach, wydawało jej się że ten moment
trwa nieznośną wieczność, że jeśli żadne z nich nie wypełni tej próżni
powietrzem, to oni, to miejsce, cały świat eksploduje, gubiąc po drodze
wszystko, co ich spotkało. To chyba lepiej?
Jej uczucia oszalały. Panika, która wypełniała ją od środka,
kazała jej odejść. Pod wpływem chwili odwróciła się i odeszła w kierunku
zacienionego murku za drzewami. Widziała go nadal, obserwowała jego gesty.
Dostrzegła na jego twarzy, że dla niego to również nie było obojętne, gdy
trzymając splecione przy ustach dłonie, patrzył daleko przed siebie. Oszalała
jego widokiem, czując jak coraz mocniej jej ciało odmawia jej posłuszeństwa,
podciągnęła kolana do siebie i wciskając słuchawki w uszy, pochyliła głowę.
Chciała podbiec, chciała by usłyszał jak bardzo ją drażnił, gdy przez te
wszystkie lata traktował ją jak powietrze, miała ochotę nim potrząsnąć i spytać
o wszystko, a jedyne na co się wysiliła, to ucieczka. Czuła się jak tchórz i
czuła, że ponownie straciła szansę, zanim jeszcze ją zyskała. Stukając lekko
opuszkami palców o brudny murek, do głowy przyszła jej kolejny raz ta sama
myśl. The game is not over.