wielkie nic

Wieczór, przyjemne ciepło wpada przez uchylone okno, oddawane przez ziemię, która cały dzień przyjmowała je pokornie, w tle Glen Hansard i ja na tym swoim ukochanym łóżku, którego nie zamieniłabym na żadne inne. Zastanawiam się nad wszystkim i nad niczym, słuchając słodkiej melodii gitary i wpatrując się uporczywie w różne zdjęcia. Mam wrażenie, że naszła mnie ochota, by napisać coś, co wbije się w pamięć i zmysły, co przywoła smak i zapach i co pozwoli na refleksję. I myślę, że każdy z Was coś w tym znajdzie. 

Może powinnam przestać rozmyślać o tym co było i zechcieć w końcu zmienić siebie. Z zewnątrz, bo świat nie zniesie natarcia wieloryba, ale przede wszystkim wewnątrz. Muszę zmienić swoje myśli, inaczej w końcu sfiksuję, tak jak wydaje mi się, że do tego dojdzie, od dobrych paru lat.

Malinowe wspomnienie
dotyku Twych ust
szeptem do mnie mów
w ciemności i w ciszy, choć
nie tej do końca głuchej
nut gdzieś szum 
jak woal, koralików sznur
Brzoskwiniowy pocałunku
czar
I dar na długo mi dany
elektrycznych oddechów szmer
i ból kończących się dźwięków
i zdań niedokończonych
dłoni spragnionych
Twych błękitnych
słów
Dotykiem do mnie mów.
4.07.2013