Tysiąc gwiazd

Dziwnie się czuję - miesiąc wakacji już za mną, niby wszystko w porządku, ale wiecie co? Nikomu nie polecam leżeć w łóżku, gdy na dworze jest temperatura koło trzydziestu paru stopni i co gorsza wasze własne ciało osiąga mniej więcej podobną wartość ciepła (jedyne 39,2). Nawet nie chce mi się w nic grać, a tym bardziej pisać nowych wierszy. Mimo wszystko, przegrzebałam swoje stare dokumenty, ponieważ ostatnio chyba za dużo jest refleksyjnych postów. A może je lubicie? Dobra, w każdym razie dzisiaj będzie zapowiedź czegoś, do czego dokończenia zbieram się już jakiś czas. Czy komuś się to spodoba, nie wiem, w każdym razie przeczytajcie, a później się pomyśli. Mam nadzieję, że lubicie fantasy. :) 
Smażcie się w ten piękny dzień również i za mnie, chociaż szczerze mówiąc wolałabym jechać autem gdzieś, gdziekolwiek,byleby daleko i tak cały dzień, a potem stanąć gdzieś nad wodą i oglądać zachód słońca. Nic nie mówić, po prostu upajać się chwilą. Ktoś z Was też tak lubi jeździć samochodem jak ja? 
muzyka dla Was Falling slowly 

Tysiąc gwiazd

Cmentarz skąpany był w blasku księżyca. Wśród starych, zniszczonych grobowców alejami wlewało się srebrne światło, odbijające się od nagrobnych tablic. Cisza tej nocy zdawała się przenikać wręcz na wskroś każdego, kto ośmieliłby pojawić się w samym jej sercu – właśnie na cmentarzu Tysiąca Gwiazd. Anastei poruszając się szybko ścieżką prowadzącą przez las, kurczowo trzymała za pas, przy którym przywieszony był sztylet nasączony trucizną. Ostrożności nigdy za wiele, pomyślała słysząc wśród głuszy jedynie szelest igliwia pod jej krokami. Dzięki swojemu doskonałemu zmysłowi orientacji już po chwili wyszła na rozjaśnioną blaskiem pełni polanę prowadzącą do ogromnej żelaznej bramy cmentarza. Zerknęła w stronę wznoszącego się ponad wszystkie grobowce gmachu mauzoleum. Na bocznym kaganku tlił się nikły płomień, ledwie dostrzegalny z tej odległości, dla łowczyni było jednak jasne, że ten, z kim miała się spotkać już jej oczekiwał. Bezszelestnie przemykając wśród zawalonych płyt grobowców dostała się do muru budynku. Ostatni raz obejrzała się za siebie upewniając się czy na pewno jest sama, a później wślizgnęła się do środka.

cdn.