Fenomen

Myślę, ze w końcu czas na jeden z tych refleksyjnych postów. 

Zastanawiam się nad fenomenem uczucia. Nie mówię tutaj o miłości, to zbyt banalne (choć nie miłość sama w sobie, lecz temat miłości, spaczony przez nadużycie). Mam na myśli raczej uczucie, które dosięga człowieka w pewnym momencie życia i które nie pozwala się oswobodzić z jego więzów - uczucie pustki i tęsknoty. Pomimo, że nasze życie może być doskonale poukładane, wszystko może spełniać się tak jak tego chcemy, tęskniąc napełniamy się swego rodzaju pustką, o ile pustką można się napełnić. W moim mniemaniu można, ponieważ jest to rodzaj pustki, który wypełnia, zalewa od środka wszystko to, co powinno być przeznaczone na otrzymywane szczęście. Jednak to szczęście zawsze przesłania tęsknota. Za czym tęsknimy? Za matką, za ojcem, za rodzeństwem, dzieciństwem, szkołą ( uwierzcie mi, czasami tęsknię za gimnazjum,choć to już dawno za mną), za przyjacielem na drugim końcu świata, za ukochaną osobą... Zawsze mamy jakiś cel. Wydaje się, że tęsknota nie może być bezcelowa, że w pewnym stopniu jest nawet słuszną i nieodłączną cząstką miłości, odzwierciedleniem przywiązania, sentymentu. 
Ale czy można tęsknić za niedozwolonym?
Nie masz czegoś konkretnego,do czego można się odnieść, masz tylko wspomnienie, ledwie zauważalny kontur wydarzeń, które kiedyś były w życiu, a które przeminęły tak jak wszystko wraz z czasem. Pośrednio wiadomo, że pozostaje to zawieszone gdzieś w próżni, czekające ( a przynajmniej pozostaje taka nadzieja) na odkopanie spod sterty codzienności. Czy można tęsknić za czymś, do czego nie ma się realnego odniesienia? Sam odpowiedz sobie na pytanie, czy tęsknisz do wspomnień, do dat z przeszłości, nawet nie swojej lecz świata, może do epoki, z która podświadomie czujesz się związany, może do swoich wyobrażeń a może do życia ulubionego bohatera z książki, gry, serialu. Tęsknisz do bycia w innym miejscu czy do bycia... kimś innym? 
To wszystko właśnie jest niedozwolone. To stanowi ten ogromny fenomen. Jaki wniosek trzeba by o niego napisać? 

Czuję się jak Illuminati - zawarłam tu tyle symboli, że aż sama się plączę. Niech Wam się miło czyta. Jakaś piosenka dla Was na dzisiaj? czarny blues o 4 nad ranem  uwielbiam SDM, czy są tu jeszcze jacyś fani? 
A tak na marginesie, czy ktoś z was interesuje się wolnomularstwem i masonami? Czekam na wasze odpowiedzi!